12.01.2012 :: 18:16 Komentuj (4)
Kawa zbożowa (raczej taką preferuje ostatnio) z sokiem imbirowym :D
trzy nowe ksiązki z biblioteki (jeśli tym razem nie trafiłam żadnej fajnej to sie wkurze na serio) musze sobie zrobić chyba liste "do przeczytania" i chodzić do biblioteki z planem jakimś, bo wybieranie na hybił trafił ostatnio totalnie mi nie wychodzi;/
nowe kadzidła kupione- nie wiem jaki to zapach ale cudny
09.01.2012 :: 17:11 Komentuj (4)
przez telefon tez mozna sprawić że ktos poczuje sie mniejszy
ja sie poczułam
rodzicowe wsparcie bezrobotnej - szał, jakby mi samej było mało ze sobą i brakiem kasy
kuźwa
07.01.2012 :: 21:25 Komentuj (2)
Szan śpi w samochodzie pod tatrami...co oznacza ze ja siedze sama juz drugi dzien.
przychodzi do mnie Rico co jakis czas ,żeby położyc mi głowe na ramieniu- nie wiem czy wierzycie ale on sie na serio przytula:D
palą się świeczki, kadzidła sie skończyły...a ja sobie myśle o tym co było...co jest i troche o tym co bedzie...troche sie boje,...troche wierze...
A Szana mego kocham z sił wszystkich:D :D :D
04.01.2012 :: 20:18 Komentuj (5)
Rok dobrych wiadomości :D
Dygi w swojej upragnionej ciąży :D!!!!
03.01.2012 :: 16:53 Komentuj (2)
Myśle sobie i dumam...
pije ajerkoniak (tak to jedyny alkohol jaki uwielbiam i toleruje) i wszystkie jego odmiany -czokoloko z biedronki tez jest przepyszne:D
oglądam ulubiony serial z lat hmm licealnych- kochane kłopoty, który ściągnął mi Lolo i ściągnie wszystkie sezony-superaśnie!
do tego palą sie świeczki w ilości 6 i kadziło- czego chcieć więcej?
02.01.2012 :: 18:56 Komentuj (0)
ta, nowy rok zapowiada sie pięknie:D
dziś rano, bez żadnego ostrzeżenia- laptop popsuty w dwóch różnych miejscach, złamany ząb :D no coś pięknego hehe. Dobrze, że nie jestem przesądna ;P a jedynie mnie to mniej lub bardziej bawi.
Nie pracuje, wychodze z psem- nie maluje się, oooo nie! kupuje eyeliner i nowy lakier do paznokci w kolorze czerwonego wina- tego mi trzeba, trzeba mi jeszcze szala, bluzy z kominem, spodni- ale to już takie tam "dodatki" :P
Lolo gra w giere od 2ch dni-co za dzieciuch hehe
01.01.2012 :: 18:51 Komentuj (2)
sylwek jak sylwek...bla bla bla.
za to nius poranny bardzo pozytywny :D :*
Mam w głowie kilka przemyśleń, kilka spraw, które chciałabym ogarnąc, zmienić...ale jakos chyba nie do końca chce je spisać czy zapamiętać- taki wywrotowiec. Coś sie pojawiło ale nie wiem czy chce sie na tym zatrzymać choć na chwilę.
Moje 22 kg szczęścia :D
30.12.2011 :: 18:42 Komentuj (1)
kurcze mam jakąs chęć kupowania rzeczy do mieszkania, ale sie hamuje, bo to nie moje i sensu nie ma najmneijszego;/ Na dodatek kasy też nie mamy na takie "widzi mi się", ale i tak katuje się stronami z dekorowaniem wnętrz:P
bylismy na sławinku -sprowadziłam sobie wieszak :D zawsze chciałam taki stojace duży wieszak :) juz go lubie choć totalnie nie ma na niego miejsca ;P ale cos sie wymyśli, i stolik tez mi sie spodobał więc w pokoju już stoi. Lampa jeszcze jest fajna ale problem był żeby ją ściągnąć- ale damy rade choćby nie wiem co:P
Jutro sylwester- olewamy jak zwykle. Choć upieke z tego tytułu piernik ketrzyński-ten z torebki, bo rany julek nie jadłam go mnóstwo lat i jakos mi sie tak chce:)
28.12.2011 :: 14:50 Komentuj (0)
To były piękne święta
wszystkie obawy związane z nowym osobnikiem przy stole wigilijnym okazały się tylko przewrażliwieniem :D
Lolo czuł się dobrze:D pomagał w przygotowaniu jedzenia, siedział, gadał, oglądał filmy, spacerował :D było na prawdę tak jak chciałam :D naturalnie i swobodnie:D
Spotkanie z wajsami- no jak zwykle super:D najpierw wyjście w górki potem piwo u ich kuzynki :D wracając zeszliśmy z Lolkiem nad rzekę siedzieliśmy około godziny na kamieniach, paliliśmy papierosy, piliśmy piwo , patrzyliśmy na płynącą rzekę- było magicznie :D i nawet lis się przybłąkał.
Od taty dostaliśmy samochód :D i jutro moja wielka trasa- 600 km za kierownicą- dam rade;P tak myślę;P
21.12.2011 :: 20:43 Komentuj (1)
Rico u rodziców alana. a ja przywykłam do myśli , że bedzie ze mną.
jakoÅ› mi smutno.
Moja Rikulkaaaa!!!
i o wiele mniej sie jakoś ciesze z podrózowania pociagowego
choc wiem ze u rodziców bedzie mu lepiej niz w zatłoczonym pociągu przez 10 h -olaboga co za czasy człowiek nie wiem czy sie smucić czy może cieszyć;P
rozdawanie paczek, no to refleksja taka....ludzie którzy przyzwyczajają sie do darów-są, bywają rozczeniowi. Dziwne to, ale o tym to sie nawet uczyłam:P teraz doświadczyłam. I nawet od ciężarnej opieprz prawie dostałam bo chemii jej wydać nie chciałam:P a to ci psikus hehe:D
amnesty international...hmm;> działać? nie działać? myśle
